Dlaczego kolarze golą nogi? I inne pytania początkujących

Kto pierwszy raz trafia między kolarzy szosowych, ma wrażenie, że wszedł do zamkniętego klubu z własnymi zwyczajami. Ogolone łydki, obcisłe stroje, dziwne buty i słownictwo, którego nie ma w żadnym podręczniku. Dlaczego kolarze golą nogi, po co im kieszenie na plecach i czemu jadą gęsiego? Zebraliśmy pytania, które w takiej sytuacji zadaje prawie każdy, i spróbowaliśmy odpowiedzieć na nie bez legend.

Dlaczego kolarze golą nogi

Kolarze golą nogi głównie z praktycznych powodów – dla łatwiejszego opatrywania otarć i wygody przy masażu – a dopiero potem dla tradycji i wyglądu. To pytanie numer jeden i ma kilka odpowiedzi, z których żadna nie jest jedyną słuszną. Najczęściej podawane powody to:

  • Otarcia po upadku. Gładką skórę łatwiej oczyścić i opatrzyć, a opatrunek nie zrywa włosów przy zmianie. Rana bez włosów w środku łatwiej się goi i rzadziej się zanieczyszcza.
  • Masaż. Zawodowcy są masowani niemal codziennie, a bez owłosienia jest to po prostu wygodniejsze.
  • Aerodynamika. Testy w tunelu aerodynamicznym prowadzone przez branżę sugerowały niewielki zysk, ale to nie są rzetelne badania naukowe, a amator na wycieczce tej różnicy nie odczuje.
  • Tradycja i względy estetyczne. W peletonie gładkie nogi od dekad są częścią wizerunku. Wyrzeźbione łydki po prostu lepiej wyglądają bez owłosienia, a dla wielu osób to element przynależności.

Prawda jest taka, że rekreacyjny rowerzysta nie musi niczego golić. To wybór, a nie obowiązek, i nikt rozsądny nie oceni nikogo po łydkach. Kto nie lubi co kilka dni sięgać po maszynkę, może wybrać wosk albo depilację laserową – to częsty wybór u osób, które jeżdżą dużo.

A czy chłopaki golą nogi także poza kolarstwem? Tak, i nie jest to już nic niezwykłego. Gładkie nogi mają nie tylko kolarze – w wielu dyscyplinach sportu golą je też pływacy, triathloniści czy kulturyści, a część mężczyzn robi to po prostu dla wyglądu albo wygody w upale. U kobiet golenie nóg to w naszej kulturze od lat głównie kwestia estetyki. U sportowców, niezależnie od płci, decydują przede wszystkim powody praktyczne opisane wyżej.

Dlaczego pod spodenkami nie nosi się bielizny

Spodenki kolarskie mają wszytą miękką wkładkę, która chroni krocze przed obtarciem. Zakłada się je bezpośrednio na skórę, bo szwy majtek pod spodem obcierają i niweczą cały sens wkładki. Dla wielu początkujących to zaskoczenie, ale po pierwszej dłuższej jeździe zwykle przestaje dziwić.

Z tego samego powodu spodenki po każdej jeździe trzeba prać. Wilgotna wkładka to idealne środowisko dla bakterii, a podrażnienia skóry potrafią na kilka dni wykluczyć z jazdy.

Po co te obcisłe stroje i kieszenie na plecach

Obcisły strój nie łopocze na wietrze, więc stawia mniejszy opór i nie przeszkadza przy szybszej jeździe. Dobrze odprowadza też pot, dzięki czemu przy dłuższym wysiłku jest chłodniej i suchiej niż w bawełnianej koszulce. Luźna koszulka sprawdzi się na krótkiej przejażdżce, ale po kilku godzinach różnicę czuć wyraźnie.

Trzy kieszenie z tyłu koszulki to z kolei praktyczny wynalazek: na plecach rzeczy nie przeszkadzają przy pedałowaniu, a ręką sięga się do nich w czasie jazdy. Mieszczą się tam batonik, telefon, kurtka przeciwdeszczowa i zapasowa dętka.

Wpinane buty, jazda gęsiego i inne zagadki

Rowerowe środowisko ma własny język, który na początku brzmi jak szyfr. Kto nie chce co chwilę pytać, co znaczy „ściana”, „jazda na kole” czy „dać zmianę”, ten może zajrzeć do opracowania, jakim jest słowniczek kolarski, z prostymi objaśnieniami najczęściej używanych pojęć. Kilka zagadek warto jednak wyjaśnić od razu:

  • Wpinane buty. Do podeszwy przykręca się blok, który zatrzaskuje się w pedale. Noga nie ześlizguje się, a wypina się ją ruchem pięty na zewnątrz.
  • Jazda gęsiego. Za plecami innego rowerzysty opór powietrza jest mniejszy, więc jedzie się lżej. Dlatego grupy jadą blisko jeden za drugim i zmieniają się na prowadzeniu.
  • Pochylona sylwetka. Im niżej plecy, tym mniej oporu. Na wycieczce nie trzeba jednak przesadzać – wygoda jest ważniejsza.
  • Kask z dziurami. Otwory wentylacyjne odprowadzają ciepło z głowy, która przy wysiłku mocno się nagrzewa. Za ochronę odpowiada pianka pod skorupą, a nie liczba czy wielkość otworów.
  • Okulary nawet w pochmurny dzień. Chronią oczy przed owadami, pyłem i drobnymi kamykami spod kół, a nie tylko przed słońcem.

Dlaczego jadą po ulicy, a nie po ścieżce

To pytanie zadają głównie kierowcy. Polskie przepisy nakazują korzystać z drogi dla rowerów, jeśli jest wyznaczona dla kierunku, w którym rowerzysta jedzie lub w który zamierza skręcić. Na wielu trasach poza miastem takiej drogi po prostu nie ma, a wtedy miejscem roweru jest jezdnia, przy jej prawej krawędzi.

Zdarza się też, że ścieżka kończy się nagle albo prowadzi w zupełnie inną stronę niż zaplanowana trasa. Kolarz na jezdni nie łamie więc zwykle żadnych przepisów, a cierpliwość przy wyprzedzaniu z zachowaniem bezpiecznego odstępu jest najlepszym, co kierowca może zrobić dla wszystkich.

Czy naprawdę trzeba mieć drogi rower

Nie. Zdjęcia sprzętu za kilkadziesiąt tysięcy złotych robią wrażenie, ale ogromna część osób jeżdżących po szosie zaczynała na prostych, często używanych rowerach. Dużo ważniejszy od ceny jest dobrze dobrany rozmiar ramy, sprawne hamulce i regularność jazdy.

W środowisku kolarskim krąży zresztą żartobliwa zasada, że idealna liczba rowerów to „o jeden więcej, niż mam teraz”. Warto ją traktować z przymrużeniem oka, zwłaszcza na samym początku.

Większość kolarskich zwyczajów, które z zewnątrz wydają się dziwne, ma całkiem praktyczne źródło: wygodę, bezpieczeństwo albo opór powietrza. Część to po prostu tradycja, którą można przyjąć lub zignorować. Najważniejsze, żeby pytać śmiało – starsi stażem kolarze zwykle chętnie tłumaczą, bo sami kiedyś zadawali dokładnie te same pytania.